Rynek samochodów ciężarowych

Miniony rok okazał się wyjątkowo udany dla branży ciężarowej w Polsce. Nowe samochody sprzedawały się tak dobrze, że osiągnięto kolejny historyczny rekord. I to pomimo hossy trwającej nieprzerwanie już trzeci rok oraz obaw, że rynek odreaguje dotychczasowe wzrosty gwałtownym spadkiem popytu. W 2017 roku sprzedano w Polsce ogółem 27 658 szt. nowych ciężarówek (+ 3,9% rok do roku). W strukturze tradycyjnie dominują samochody o DMC 16t, stanowiąc 91,5% wolumenu. Polska utrzymała pozycję czwartego rynku w Europie, po Niemczech (64 747 szt., +1,4%), Francji (44 452 szt., + 6,9% r/r) oraz Wielkiej Brytanii (36 180 szt., - 7,9% r/r). Generalnie, w Unii Europejskiej sprzedano o 0,5% więcej ciężarówek (297 171 szt.) w stosunku do 2016 roku.

Rynek w Polsce szybko ewoluuje, preferując pojazdy nowe kosztem używanych. Wielka w tym zasługa ogromnej popularności najmu. Usługa ta przeciągnęła na stronę na stronę samochodów nowych dotychczasowych użytkowników pojazdów używanych. Widać to w popycie na te ostatnie. Utrzymuje się on od 2-3 lat na stabilnym poziomie, bez większych wzrostów, czy spadków. Problemem są napływające wielkie ilości sprzętu używanego wracającego po kontraktach najmu. W wyniku ograniczonego popytu jego ceny gwałtownie spadły w minionym roku. Średnia wartość używanego ciągnika siodłowego jest obecnie o ok. 30 tys. zł niższa, niż na początku 2017 roku! Wygląda na to, że duża utrata wartości będzie już trendem trwałym. Problem ten powoli zaczynają dostrzegać sami importerzy samochodów nowych, którzy tracą wielkie kwoty na niedoszacowaniu kontraktów odkupu i rat najmu. Pierwszym, zauważalnym środkiem zaradczym, który można było zaobserwować w 2017 roku, było ograniczanie ilości kontraktów buy-back. Wydaje się, że ten ruch jest spóźniony o co najmniej dwa lata. Kolejnym krokiem powinno być właściwe oszacowanie kosztów najmu. Póki co, konkurencja na wysokość raty nadal trwa.

Ograniczony popyt na używane ciężarówki spowodował zmiany w preferencjach potencjalnych nabywców. Co zaskakujące, w 2017 roku nadal dużym zainteresowaniem cieszyły się ciągniki siodłowe Euro 5. Z racji zaawansowanego (jak na warunki transportu międzynarodowego) wieku, dotyczyło to głównie samochodów z lat 2012-2013. Małą różnica w niemieckim mycie między Euro 5 i 6 oraz znacznie prostszy układ napędowy wciąż mają swoich zwolenników. Stopniowo rośnie zainteresowanie ciągnikami Euro 6. Dobrą motywacją są bardzo duża podaż oraz szybko spadające wartości. Ciekawym trendem jest wzrost popularności największych kabin. Jest to wynik presji ze strony kierowców, których brak jest bardzo dotkliwy.

W segmentach niszowych dla rynku polskiego niewiele się działo. Używane samochody dystrybucyjne sprzedają się słabo, a o zakupach decyduje głównie cena. Stąd duże spadki wartości zaobserwowane w drugiej połowie ubiegłego roku. Z kolei pojazdy budowlane utrzymują wartość, ale ich podaż jest praktycznie znikoma.

Z pierwszych obserwacji wynika, że 2018 rok będzie podobny pod względem trendów do poprzedniego. Pełny portfel zamówień na nowe samochody na najbliższe kilka miesięcy świadczy o wciąż dużym popycie. A ludzie odpowiedzialni za ich remarketing będą musieli sobie radzić w sytuacji dużego napływu ciężarówek używanych i ograniczonego zainteresowania ze strony kupujących.

Rynek naczep przeżywał w ubiegłym roku stabilizację. Najpopularniejsze naczepy kurtynowe zanotowały lekki spadek sprzedaży, ale można to uznać za naturalną korektę. Poza tym ilość zamówień na początku 2018 roku wskazuje na wciąż duży potencjał rynku. Bardzo rozwinął się popyt na naczepy furgonowe. Oznacza to gwałtowny rozwój branży kurierskiej, która głównie je nabywa. Wzrosło również zainteresowanie naczepami wywrotkami. Półroczny okres oczekiwania na nową świadczy o skali sytuacji. W branży cysternowej w 2017 roku widoczna była stagnacja popytu na najpopularniejsze naczepy paliwowe. Wynikało to z zawirowań prawnych wokół branży i wycofywania się kolejnych firm z tego rodzaju transportu. Aktualnie popyt bardzo powoli się odradza, głównie na zabudowy paliwowe dla samochodów ciężarowych. Cysterny gazowe (LPG) sprzedawały się w stałym tempie. Duży wzrost zainteresowania widać w silosach. Na początku 2018 roku czas oczekiwania na nową naczepę wynosi ok. roku! Tutaj sytuacja jest wywołana przez duży popyt w Europie Zachodniej. Podobnie wygląda rynek cystern chemicznych, chociaż tutaj mamy do czynienia już z trendem kilkuletnim.

Wszelkie zmiany podaży i popytu w oczywisty sposób wpływają na ruchy cenowe na rynku wtórnym. Generalnie odczuwalny jest deficyt używanych naczep. Czas użytkowania ciągników siodłowych i naczep zaczyna się znacząco różnić i o ile tych pierwszych jest mnóstwo na rynku to tych drugich brakuje. W oczywisty sposób brak podaży wywiera presję na wzrost cen rynkowych. Da się to zauważyć w praktycznie wszystkich sektorach rynku naczep, a szczególnie wywrotkach i cysternach, gdzie wartości rynkowe nawet rosną.

Rok 2018 zapowiada się bardzo dobrze dla branży naczepowej. O ile utrzyma się koniunktura, poziom sprzedaży powinien być podobny do ubiegłorocznego. Póki co, nie widać jeszcze szczególnego rozwoju usługi najmu fabrycznego, ale transakcje typu buy-back zaczynają być codziennością. Ciekawym trendem jest wejście do oferty lekkich kurtynowych naczep 2-osiowych. Argumentem za ich zakupem jest niższe myto za zestaw w Niemczech, a także niższe koszty użytkowania. Z drugiej strony rynek jest bardzo przyzwyczajony do uniwersalnych naczep 3-osiowych i trzeba będzie przekonać klientów do nowości. Oferta może być ciekawa dla firm poszukujących oszczędności w TCO (całkowitych kosztach eksploatacji).

Dane statystyczne: ACEA

O autorze

Dział Badania Rynku

Dział Badania RynkuEurotax

Eurotax

Filtruj wiadomości